Koniec ery Afrodyty w moim życiu.

By lazylemon

3 maja wróciłam z Cypru. Jak sami widzieliście średnio mi się te wpisy pojawiały. Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Po prostu nie było o czym pisać. Mieszkanie w małym, nudnym i wyjątkowo turystycznym miasteczku Paphos było pozbawione jakich kolwiek interesujących przeżyć. Zresztą być może przesadzam. Pierwsze dwa miesiące wszystko było nowe i ekscytujące ale przez ostatnie 6 męczyłam się strasznie. Do kraju wróciłam tylko raz, na dwa tygodnie. Akurat kiedy było prawie -20. Ale tutaj tę zimę odczuwa się zupełnie inaczej. Na Cyprze 10 stopni wydawało się już tragedią i wszyscy marzli bo oczywiscie centralnego ogrzewania nie ma a elektryczne grzejniki pożerają tyle prądu, że nikogo nie stać na trzymanie ich włączonych na okrągło. A nawet gdyby było stać, nie grzeją dostatecznie mocno.  Pogoda poprawiła się na trzy dni przed moim powrotem do kraju. Ale nie było mi smutno jak wyjeżdżałam. Miła była myśl, że porzucam ten chory tryb życia, który umownie nazwiemy “w oparach alkoholu” na rzecz powrotu do swojej normalnej codzienności, do swoich przyjaciół i rodziny. Być może będę tęsknić za Cyprem, ale jestem pewna że nigdy już tam nie wróce.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Free Image Hosting at www.ImageShack.us Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Dodaj komentarz